czwartek, 31 marca 2016

Uśmiechnij się jesteś w ukrytej kamerze.

Bardzo  łatwo jest przykleić komuś naklejkę z jakimś przymiotnikiem, niekoniecznie zawsze pochlebnym, lub zaszufladkować kogoś w jakieś szufladce. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas popełnia błędy, ale czasami zanim ocenimy kogoś z góry powinniśmy przyjrzeć się bliżej motywom takiego a nie innego postępowania.  Łatwo jest powiedzieć:  Ten dzieciak Kowalskiego jest taki niegrzeczny, ciągle tylko płacze i płacze. Może płacze bo ma jakieś problemy zdrowotne o których my nie wiemy i się nie dowiemy jeśli się nie zainteresujemy, tylko będziemy oceniać.
Łatwo też nam powiedzieć: ta Nowakowska to jest ciągle zła. Może pani Nowakowska właśnie przeżywa jakieś problemy w rodzinie, może zmaga się  z czymś o czym my nie mamy zielonego pojęcia. Nie mamy pojęcia ale oceniamy, zamiast zaproponować jakąś pomoc, wyciągnąć do niej rękę. Łatwo powiedzieć ten nastolatek to chyba będzie jakimś przestępcą, bo źle mu z oczu patrzy. Może ten nastolatek jest wrogo nastawiony do świata bo przybiera postawę obronną. Może ma problemy w szkole o których nie zdajemy sobie sprawy. Może dla niego każde wyjście do szkoły do walka o przetrwanie, bo nie jest akceptowany przez rówieśników ze względu na to, że nie chce się do nich upodobnić. Ma swoje zdanie i swoje poglądy. Zamiast oceniać ludzi z naszego otoczenia powinniśmy raczej spróbować zapoznać się z ich problemami (bo kto takich nie ma) i spróbować im pomóc. Może przekonamy się że to ciągle płaczące dziecko, to wcale nie jest rozwydrzony bachor, tylko wrażliwy, mądry chłopiec który ma problemy z alergią, przez co jest często rozdrażniony bo jako dziecko nie umie wyrazić swojego dyskomfortu w inny sposób. Jeśli zamiast oceniać zapytamy pani Nowakowskiej jak możemy jej pomóc, czy jest coś co możemy dla niej zrobić. Może wtedy zamiast się złościć uśmiechnie się i opowie nam co ją dręczy. Zamiast oceniać nachmurzonego nastolatka zapytajmy go o jego zainteresowania,  może nam opowie trochę o sobie i o swoich problemach.
My też możemy znaleźć się kiedyś w sytuacji bez wyjścia i będziemy potrzebować pomocy od innych. Nie odpychajmy ludzi od siebie i nie zniechęcajmy naszą postawę oceniania i przekreślania z góry.
Uśmiechnijmy się do przechodzącej osoby, pomóżmy starszej pani w sklepie znaleźć  to czego szuka, pomóżmy sąsiadce pozbierać śmieci, które wiatr wywiał z  pojemnika na ulicę. Miejmy otwarte oczy i serca na potrzeby innych. Nie koncentrujmy się tylko na sobie i naszych rodzinach. Niech inni ludzie też nas obchodzą. Myślmy o innych pozytywnie, a pewnego dnia nasze dobro do nas powróci.
  Może jednak zdarzyć się tak, że mimo tego, iż my będziemy chcieli wyciągnąć do kogoś rękę i mu pomóc, możemy zostać odrzuceni przez tą osobę. Nie zniechęcajmy się jednak, tylko rozglądajmy się dookoła. Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie  potrzebował naszego wsparcia.
Zapraszam do wyrażenia swoich myśli w komentarzach. Chciałabym jeszcze zaznaczyć że podane przeze mnie nazwiska są przypadkowe.

Pozdrawiam was serdecznie drodzy czytelnicy




Margaritka


wtorek, 29 marca 2016

Sernik według przepisu Babci Zosi.

Dzień dobry moi drodzy


Dzisiaj podzielę się z wami obiecanym wcześniej przepisem na pyszny sernik z przepisu Babci Zosi. Wielkanoc już minęła, ale sernik to takie ciasto które można zrobić na różne okazje, lub po prostu na podwieczorek.




Nie chcę się chwalić, bo to nie moja zasługa, ale mój sernik zebrał same pochwały. Po prostu receptura jest sprawdzona i nie może się nie udać. Moja mama robi ten sernik na każde święta i wszystkie rodzinne okazje.

Potrzebne składniki:
1 kg twarogu,
8 jajek,
1 szklanka cukru,
1 szklanka śmietany 18%,
2 opakowania budyniu śmietankowego,
10 dag masła,
1 opakowanie herbatników (na spód)
ponadto:
1 tabliczka czekolady,
20 dag marcepanu
2 białka
ewentualnie kolorowe pisaki do dekoracji ciast


Wykonanie:

Twaróg przekręcamy przez maszynkę.




Oddzielamy białka od żółtek. Białka wstawiamy do lodówki aby je schłodzić przed ubiciem.




Ucieramy dokładnie cukier masło i żółtka aż do uzyskanie jednolitej konsystencji.




Następnie łączymy przekręcony przez maszynkę twaróg oraz utarte z masłem i cukrem żółtka. Miksujemy aż do uzyskania bardzo gładkiej konsystencji. Dodajemy śmietanę i budynie śmietankowe.




Mieszamy dokładnie wszystkie składniki.

Ubijamy schłodzone białka ze szczyptą soli i ubite dodajemy do masy twarogowej, mieszamy delikatnie. Tak przygotowaną masę   przekładamy do formy wyłożonej herbatnikami. (Wylewamy masę serową na herbatniki). Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok 30-40 minut w temperaturze 180 stopni C. Gdy sernik jest ładnie zarumieniony sprawdzamy patyczkiem do szaszłyka. Gdy patyczek jest czysty to znaczy że sernik jest gotowy. Nie otwieramy piekarnika w czasie pieczenia. Po upieczeniu zostawiamy sernik w piekarniku do wystygnięcia.



Przygotowujemy polewę.
Rozpuszczamy czekoladę i polewamy nią ciasto, zostawiamy do zastygnięcia. Masę marcepanową ubijamy mikserem razem z dwoma białkami i wylewamy na zastygniętą czekoladę.
Wstawiamy do piekarnika i pieczemy jeszcze przez 20 minut w temperaturze 160 stopni C.
Wyjmujemy z piekarnika i ponownie zostawiamy do wystygnięcia. Jeśli chcemy możemy nasz sernik dowolnie udekorować. Ja tym razem użyłam gotowych pisaków do dekoracji ciast.




Polecam wypróbować ten przepis bo tak przygotowane ciasto jest naprawdę dobre i śmiało można nim poczęstować gości.

Korzystając z okazji pochwalę się wam jeszcze jakie jeszcze słodkości zrobiłam na święta razem z moim niezastąpionym pomocnikiem.






Mój średni syn lubi mi pomagać w kuchni, szczególnie przy robieniu słodkich rzeczy. Tym razem też mnie nie zawiódł. Zrobił samodzielnie te czekoladowe jajka, ozdobił je, udekorował ciasteczka.


Zrobił dwie takie babki, przygotował polewę i je udekorował.


Później jeszcze poszedł do swojego pokoju i zrobił w nim generalne porządki.
Jestem naprawdę dumna z niego.

 Ja w międzyczasie zrobiłam jeszcze takie mazurki.





Goście dopisali, spróbowali naszych wypieków i nawet je pochwalili. Chyba możemy otwierać cukiernię.


Pozdrawiam was serdecznie
Margaritka

























środa, 23 marca 2016

Wielkanocne dekoracje i symbole.

Dzień dobry moi drodzy


Wiosna nadeszła i cieszy nas swoją obecnością, a do tego Wielkanoc tuż tuż.
Jak tam wasze przygotowania do świąt?

Moje dzieci mają znowu dwa tygodnie wolnego więc od jutra zaczynamy malować pisanki, piec mazurki i babki i dobrze się przy tym bawić. Dzisiaj chciałabym wam pokazać kilka moich Wielkanocno- wiosennych inspiracji.



Dla Chrześcijan Wielkanoc to wyjątkowy czas bo świętujemy zwycięstwo Jezusa na śmiercią. Święta Wielkanocne przypadają zawsze na wiosnę gdy przyroda budzi się na nowo do życia.
Baranek to symbol Zmartwychwstałego Jezusa.
Kurczak na równi z jajkiem symbolizuje nowe życie.



Zając jest symbolem nadchodzącej wiosny



Kolory Wielkanocy to żółty, zielony, niebieski, biały- czyli kolory kwiatów, trawy, nieba. Dlatego też często na świątecznym stole pojawiają się narcyzy lub żonkile, które są także symbolem wiosny.






Krokusy to jeden z pierwszych wiosennych kwiatów dlatego moim zdaniem mogą także służyć jako dekoracja świątecznego stołu.
Większość moich dekoracji jest zrobiona własnoręcznie przeze mnie. Niektóre to moje pierwsze, jeszcze trochę nieudolne próby techniki decoupage. Mam nadzieję że kolejne będą lepsze w myśl powiedzenia "Ćwiczenie czyni mistrza".







Na koniec chciałabym wam jeszcze życzyć
aby najważniejszym sensem tych świąt był Zmartwychwstały Jezus.






Pozdrawiam was serdecznie moi drodzy



Margaritka







sobota, 19 marca 2016

Sezon działkowy rozpoczęty

Dobry wieczór moi drodzy.


U nas coraz bardziej słonecznie i wiosennie, wszędzie kwitną kwiaty a w powietrzu czuje się wiosnę. Z tego powodu rozpoczęliśmy tegoroczny sezon działkowy.
A oto fotorelacja z pierwszej tegorocznej wizyty na działce.
Zapraszam do oglądania.




Pierwsze pączki i kwiatki na malutkiej jabłonce.


Magnolia o pięknym, intensywnym kolorze


pąki na malinach


biały żonkil



szafirki


stokrotki


Gdy ja podziwiałam przyrodę chłopaki pracowali, podlewali nie zasadzone jeszcze roślinki,


zamykali brata w szopie, biegali dookoła i cieszyli się życiem i słońcem.



Brat wydostał się przez okno i posiedział sobie trochę na dachu, a kto powiedział że na dachu się nie siedzi.




Po drodze do domu podziwialiśmy jeszcze zachód słońca.
Pierwsze warzywka takie jak rzodkiewka i cebulka są już posadzone, niedługo przyjdzie pora na posadzenie kolejnych.

W następnym tygodniu podam wam przepis na najlepszy na świecie sernik Babci Zosi.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego bloga i do następnego wpisu

Margaritka













niedziela, 13 marca 2016

Babeczki z kremem waniliowym.



Ostatnio obiecałam że umieszczę kulinarny post, dlatego też dotrzymuję słowa. Podzielę się dzisiaj z wami przepisem na babeczki co prawda tym razem nie z przepisu babci Zosi, ale jest to jeden z naszych ulubionych przepisów na szybki i łatwy podwieczorek dla gości.




Ciasto na babeczki przygotował mi mój średni synek, jemu nie trzeba dużo razy powtarzać, wystarczy go zapytać czy robi babeczki lub ciasto, a on już jest pierwszy w kuchni. Aby zrobić nasze ulubione babeczki będziecie potrzebować następujących składników:

Na ciasto:
225g masła
225 drobnego cukru
225 mąki
1 łyżeczka cukru pudru
4 jajka
cukier waniliowy



Na krem:
230 g masła w temperaturze pokojowej,
4 łyżki mleka
2 łyżki ekstraktu waniliowego
300 g cukru pudru



Wszystkie składniki na ciasto wkładamy do dużej miski i ubijamy mikserem aż do połączenia się  składników.
Wkładamy ciasto do foremek wyłożonych papierowymi papilotkami (do połowy wysokości papilotek).



Wkładamy do piekarnika i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez ok. 15 minut.




Odstawiamy do ostygnięcia i w tym czasie przygotowujemy krem.







Wszystkie składniki na krem powinno wyjąć się wcześniej z lodówki i zostawić na ok pół godziny w temperaturze pokojowej.
Masło, połowę mleka, ekstrakt waniliowy i cukier puder wkładamy do miski i miksujemy wszystkie składniki aż do uzyskania gładkiej konsystencji. Jeżeli krem jest bardzo gęsty możemy dodać pozostałe mleko i jeszcze przez chwilkę miksować.
Gotowy krem wkładamy do rękawa do ozdabiania tortów i ozdabiamy nasze babeczki.









U nas dzisiaj było słodko, oprócz babeczek zrobiłam jeszcze takie ciacho. Mam nadzieję że gościom smakowało.





Odrobina słodkości nikomu nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie może poprawić humor.

Zdjęcie moich babeczek powędruję na konkurs na blogu Art Piaskownica



Pozdrawiam serdecznie moich czytelników i do usłyszenia wkrótce.

Margaritka












































środa, 9 marca 2016

Na farmie.

Dzień dobry moi drodzy.

Ciągle czekam na wiosnę, na słońce i ciepłe dni, ale jak na razie u nas tylko wiatr jak z bieguna północnego, deszcz jak w deszczowej krainie i dlatego pewnie wiosna nie nadchodzi.

Wczoraj pojechałam z klasą mojego najmłodszego synka na farmę. Dzieci były naprawdę bardzo podekscytowane, dla niektórych sama podróż autokarem to było duże przeżycie. Małym ludziom czasami niewiele potrzeba do szczęścia.

Gdy już wysiedliśmy z autokaru przywitał nas farmer Ed i zabrała nas na swoją farmę aby pokazać dzieciom zwierzątka.
Najpierw przywitaliśmy się owieczkami. Malutkie owieczki urodziły się kilka dni wcześniej.





Farmer Ed opowiedział dzieciom że jedna mama owca urodziła trojaczki. Karmi dwie owieczki ale trzecią najmniejszą i najmłodszą trzeba dokarmiać z butelki.




Wszystkie dzieci miały możliwość nakarmić malutką owieczkę, zostały ustawione w kółku i przekazywały sobie butelkę z mlekiem, a owieczka podchodziła i piła mleczko. Dzieci były przeszczęśliwe, a owieczka też bo się najadła do syta.




Później jeszcze dzieci mogły ją delikatnie pogłaskać.

Kolejne zwierzęta które odwiedziliśmy to były kozy.


Kozy to bardzo przyjazne stworzenia, za wszelką cenę chciały nawiązać z dziećmi kontakt.



"Mee jak się nazywasz chłopczyku, podejdź tu bliżej to sobie spróbuje jak twoje ubranko smakuje".


"Ha ha ha co ta za dzieciaki- dziwaki przyszły. I jak są śmiesznie ubrane nie mają sierści na sobie, tylko jakieś kolorowe szmatki, ha,ha,ha."
Ta koza się naprawdę śmiała.



Ta koza najbardziej rozbawiła dzieci, bo zdjęła jednemu chłopcu czapkę z głowy, a gdy nauczycielka podeszła go ratować to koza zaczęła dobierać się do jej plecaka.



Odwiedziliśmy małego cielaczka, który z jakiegoś powodu (nie słuchałam uważnie zajęta robieniem zdjęć) nie był karmiony przez swoją matkę.



Dzieci mogły zobaczyć jak cielaczek uczy się pić mleczko z wiadra, potrzebuje jeszcze przy tym pomocy gdyż w innym przypadku wylałby mleko i nadal byłby głodny.








Koguty i ich żony i dzieci chodziły sobie po całej farmie, nic sobie nie robiąc z tego że mają gości.










Lama natomiast była zainteresowana gośćmi, dobrze że to była kulturalna lama i nie napluła na nikogo.



Razem z lamą mieszkał renifer, może to on nauczył ją dobrych manier.


Oślica bardzo się zmartwiła jak dzieci poszły przywitać się ze świnkami, aż głośno i donośnie zaczęła je wołać aby wróciły do niej, a może chciała im się poskarżyć na swój ośli żywot.


Gdy odwiedziliśmy wszystkich mieszkańców farmy, poszliśmy na plac zabaw i to chyba była największa atrakcja tego wyjazdu.
Ja przy okazji podziwiałam piękne widoki.




Uwięzione księżniczki i dzielni rycerze mieli cały zamek dla siebie, a oprócz tego jeszcze statek.






Jeszcze trzeba było wypróbować czy traktor działa



Atrakcji było co niemiara szczególnie dla naszych milusińskich, ale pogoda nas nie rozpieszczała i ja zmarzłam niemiłosiernie, jeszcze dzisiaj mi zimno.
W każdym bądź razie dzieci były zadowolone i szczęśliwe wsiadły do autokaru aby wrócić do szkoły, gdzie czekali na przyjście rodziców.
Na pewno długo jeszcze będą wspominać tą wyprawę, szczególnie niesforne kozy.




Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich czytelników.
Postaram się aby następny post był kulinarny.

Margaritka